Ciemna strona mocy, czyli komputery dla graczy

„Przejdź na ciemną stronę mocy, Luke” – przekonywał złowrogi Darth Vader młodego Rycerza Jedi w kultowej już serii filmów pod wspólnym tytułem „Gwiezdne wojny”. Podobnie zdają się kusić wszystkich graczy producenci i sprzedawcy komputerów. Moc i potęga – to ponoć najważniejsze atrybuty komputera dla gracza. Czy słusznie?

Komputery dla graczy to rzeczywiście maszyny dość specyficzne. Nie da się ukryć, że poza częścią wymagań naukowych, to dziś najbardziej wydajne urządzenia na rynku. Dzieje się tak dlatego, że specjaliści od wirtualnej rozrywki tworzą gry coraz bardziej zaawansowane, oferujące nie tylko wyjątkowo skomplikowane fabuły, ale też najwyższą jakość dźwięku i obrazu.

Obrazu -dodajmy – tworzonego w całości w komputerze. O ile zatem na przykład odtwarzanie filmu – nawet w jakości Full HD – jest zadaniem stosunkowo prostym obliczeniowo, o tyle stworzenie punkt po punkcie rozbudowanego wirtualnego świata w jakości fotorealistycznej – to już zadanie wymagające bardzo trudnych i wyjątkowo obciążających procesor operacji matematycznych. Na dodatek – wszystkie one muszą odbywać się w czasie rzeczywistym – tak, aby gracz nie doświadczał żadnych opóźnień i nie odczuwał dyskomfortu związanego z obniżoną jakością gry.

Komputery dla prawdziwych graczy muszą zatem mieć najwyższą możliwą moc. Standardem są tu już maszyny wyposażone w 8-, a nawet 10-rdzeniowe procesory i kilkanaście gigabajtów pamięci operacyjnej. Do tego wszystkiego niezbędne są również wydajne karty graficzne zapewniająca bezproblemową obsługę wszystkich najnowszych standardów. Współczesne karty graficzne mocą obliczeniową niejednokrotnie przewyższają nawet popularne kilkuletnie proste komputery biurowe! O ich wydajności może świadczyć następująca ciekawostka: powstający właśnie w USA najszybszy komputer świata oparty będzie na niemal 19 tysiącach procesorów w założeniu dedykowanych właśnie kartom graficznym.